Serce Kaukazu na wyciągnięcie ręki

Artykuły

  • Tekst: Jakub Jurowicz

  • Data publikacji:
    • Poznaj autora

      Student, myśliwy, górołaz, miłośnik historii i ludowości. Jeden z tych, którzy z wakacji wracają bardziej zmęczeni niż przed wyjazdem, bo nie potrafią wysiedzieć w jednym miejscu. Prędzej napijesz się z nim wina przy ognisku, niż drinka w ekskluzywnym klubie.

Wyobraźcie sobie taką sytuację: rano marzniecie wspinając się na lodowiec, a wieczorem tego samego dnia opalacie się nad morzem w cieniu palm. Albo inaczej: najpierw błądzicie po labiryntach porośniętych bujnymi pnączami jaskiń, a zaraz potem czujecie przytłaczającą przestrzeń i pustkę rozciągającego się po horyzont stepu. Trudno wyobrazić sobie, że takie miejsce może być w zasięgu waszej ręki, prawda?

Tymczasem znajduje się ono zaledwie dwie godziny samolotem z Polski. To tyle ile zajmuje dotarcie z naszego kraju do Londynu, Paryża czy Rzymu. Wciąż nie wiecie o jakim miejscu mowa? Dołóżmy zatem do opisu znakomite wina, legendarną wręcz gościnność i kuchnię, która choć prosta, zawróci w głowie nawet najbardziej wybrednym. Zapraszam was w podróż po sercu Kaukazu, czyli do Gruzji!

Targ w Tbilisi

Targ w Tbilisi, fot. Jakub Jurowicz

Aktywny wypoczynek

Kraj ten jesteśmy w stanie pokonać wzdłuż lub wszerz dosłownie w 6 godzin, pokonując przewyższenie od poziomu morza (choćby w sławnym Batumi), po liczące kilka tysięcy metrów szczyty Kaukazu. Takie zróżnicowanie warunków geograficznych na tak stosunkowo małym obszarze przekłada się na powstanie jedynego w swoim rodzaju tygla wrażeń i doświadczeń, o które możemy się wzbogacić w czasie naszej gruzińskiej przygody. A przygoda, w kontekście tej magicznej krainy, to słowo klucz.

Kazbek

Kazbek, fot. Jakub Jurowicz

Amatorzy aktywnego wypoczynku mogą wybierać w bogatej gamie aktywności – sporty wodne nad Morzem Czarnym, zimowe szaleństwo na stokach lub górskie wędrówki na szlakach Kaukazu? A może offroad po bezdrożach w północno-wschodniej części kraju? To tylko niektóre spośród możliwości.

David Gareja - granica azersko gruzińska (3)

Miejscowość David Gareja – granica azersko gruzińska, fot. Jakub Jurowicz

Gratka dla amatorów historii

Gruzja ma jednak wiele do zaoferowania także tym podróżującym, którzy wolą delektować się nią w sposób bardziej stonowany, co nie znaczy nudny, bo w tym miejscu nudzić się zdecydowanie nie można. Miłośników historii z pewnością zachwyci bogactwo zabytków, od liczących nawet ponad 1000 lat chrześcijańskich monastyrów, przez górskie twierdze, po wykute w skale miasta i urokliwe starówki, jak choćby ta w stolicy kraju – Tbilisi.

 Twierdza Achalciche

Twierdza Achalciche, fot. Jakub Jurowicz

Legendarna gościnność

Spulchnię ziemię na zboczu

I pestkę winogron w niej złożę

A gdy winnym owocem gronowa obrodzi mi wić

Zwołam wiernych przyjaciół

 I serce przed nimi otworzę
Bo, doprawdy, czyż warto inaczej na ziemi tej żyć?

 

Zacytowane wyżej słowa legendarnego barda gruzińsko-ormiańskiego pochodzenia, Bułata Okudżawy, idealnie oddają to, czego ze strony Gruzinów możemy się spodziewać. Mimo coraz większej popularności wśród turystów i nieuchronnie postępującej komercjalizacji, przyjeżdżając do kraju Dżygitów, wciąż możemy liczyć na królewskie traktowanie, a im dalej od centrum, tym większa gościnność, warto więc udać się poza miasta i utarte szlaki.

Gruzińska Droga wojenna - Kaukaz (9)

Gruzińska Droga wojenna – Kaukaz, fot. Jakub Jurowicz

Wznieśmy kielichy!

Prawdziwi szczęściarze będą mieli okazję do wzięcia udziału w tradycyjnej gruzińskiej uczcie, zwanej suprą. Nie jest to zwykła biesiada, a raczej ciąg niezwykle ważnych dla Gruzinów rytuałów, które są tak unikalne, że zostały wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Tak się bowiem składa, że celebracja supry jest niezwykle ważną tradycją tego narodu i oddaje najbardziej istotne dla niego wartości.

Chinkali

Chinkali, fot. Jakub Jurowicz

Całości przewodniczy mistrz ceremonii – tzw. tamada. To on nad suto zastawionym stołem wznosi toasty, które mogą trwać czasami nawet kilkanaście minut. Bez zgody tamady nie można niczego wypić ani nawet wstać od stołu. A czekać na tę zgodę naprawdę warto, bo wyśmienite gruzińskie dania, takie jak choćby słynne chaczapuri po adżarsku, wypełnione bulionem pierożki chinkali czy aromatyczne czkmeruli, a także gruzińskie wina, produkowane z niespotykanych nigdzie indziej na świecie szczepów winorośli, zaspokoją nawet najbardziej wybrednych smakoszy.

Oprawę tych niezwykłych biesiad stanowią zazwyczaj śpiewy, tańce i wielogodzinne rozmowy, w czasie których każdy poczuje się całkowicie swojsko. Do tego stopnia, że konieczny będzie toast wachtanguri – daleki krewny znanego nam bruderszafta, który jest wznoszony, gdy zapragniemy przejść z współbiesiadnikami na „ty”. A zapewniam was, że w Gruzji następuje to zaskakująco szybko!

Kazbek

Kazbek, fot. Jakub Jurowicz

✈️ 🇺🇸
Wyjazd do USA