Porwana panna młoda i wielki śliniak, czyli tradycje ślubne na Słowacji

Artykuły

Nie zdawałam sobie sprawy z tego jak jeszcze niewiele wiedziałam o Słowakach, kiedy zaczęłam się spotykać z jednym z nich. Przy tak znacznym podobieństwie naszych kultur, oboje zaczęliśmy dostrzegać także to, co je różni i z ciekawością wymienialiśmy spostrzeżenia na temat obyczajów, szczególnie przy okazji wszelkich świąt, jubileuszów i oczywiście ślubów. 

fot. Peter Varga

Słowacja dała mi się poznać jako bajkowa kraina – nie tylko dlatego, że cała usiana jest zamkami, ale także ze względu na cudowne górskie krajobrazy. Największe wrażenie wywarła na mnie jednak miejscowa społeczność. Wszelkiego rodzaju svadby (śluby) i rodzinne oslavy, w których miałam przyjemność brać udział, uświadomiły mi, że nasi sąsiedzi zza Tatr to niesamowicie sympatyczny i gościnny naród, który bardzo lubi celebrować swoje tradycje. Ze względu na to, że sama jestem na etapie organizowania wesela na Słowacji, nieustannie poznaję coraz to więcej nietuzinkowych i pięknych miejscowych zwyczajów. Co najlepsze, pozostają one wciąż żywe i praktykowane w czasach, kiedy – mam wrażenie – coraz częściej oddalamy się w kierunku trendów „zachodnich”. 

Śliwowica zamiast wódki

– Jak to? Może zapytać Polak. Zaobserwowałam, że Słowacy mają szczególną słabość do alkoholu wyrabianego na bazie owoców. Borovička, Hruškovica i oczywiście śliwowica to trzy rodzaje napojów wysokoprocentowych (spośród wielu innych), które miałam okazję spróbować. Oczywiście na pierwszej pozycji pozostaje ostatnia z wymienionych. Śliwowica jest absolutnym must have na każdej imprezie. 

Nie bez powodu zaczęłam od alkoholu. Jak nakazuje słowacki obyczaj, po kieliszek sięga się już w drodze z kościoła do sali weselnej, oczywiście mając na względzie zdrowie młodej pary. 

fot. Peter Varga

Ze śliwowicą wiąże się także kolejna tradycja. Kiedy państwo młodzi docierają na miejsce, otrzymują (a jakże) po kieliszku. W jednym z nich jest woda, w drugim… zgadnijcie co:) Mówi się, że ta osoba, która trafi na śliwowicę, w przyszłości ma zostać głową rodziny. Oczywiście zdarzają się „oszuści”, którzy krzywią się nawet po napiciu się wody.

 

Wesele

Zanim nevesta i pan młody przekroczą próg sali weselnej, muszą poradzić sobie z jeszcze jednym zadaniem. Gospodarze obiektu rozbijają talerz, natomiast młoda para musi zamieść elementy na specjalnie przygotowaną szufelkę, w czym często ochoczo przeszkadzają otaczający ich goście, kopiąc jak najdalej ceramiczne odłamki. Nie bez przyczyny – te, które nie zostaną posprzątane, po zsumowaniu oznaczają liczbę przyszłego potomstwa. Dodatkowo jeden kawałek para zachowuje na pamiątkę.

fot. Peter Varga

Tak samo jak w Polsce, słowacki pan młody przenosi żonę przez próg. Potem nareszcie mogą wspólnie zasiąść do stołu, gdzie czeka na nich jeden talerz zupy i wielki, dwuoosobowy śliniak. Nevesta karmi męża, co ma ją przygotować do przyszłej roli gospodyni. Jak twierdzi jedno ze źródeł, goście czasem domagają się „dosolenia” potrawy poprzez pocałunek.

Nie ukrywam, że jestem zachwycona słowackimi oczepinami, zwanymi čepčenie nevesty. Panna młoda – często w stroju ludowym i wianku – wprowadzana jest w półmroku przez tradycyjnie ubrane kobiety, które następnie tańczą dookoła niej ze świecami w dłoniach i śpiewają dawne pieśni o pozostawieniu rodziców i dotychczasowego życia.

fot. Peter Varga

Po tak nostalgicznym momencie (i kilku uronionych łzach) nevesta musi odpowiedzieć na pytanie, czy woli raczej vienok sňať (stracić wianek), czy hlavku sťať (stracić głowę). Nevesta z reguły nie chce od razu pożegnać się ze swobodą i dwukrotnie deklaruje, że chętniej odda głowę, niż zrezygnuje ze stanu panieńskiego. Między każdą próbą gra muzyka i wreszcie za trzecim razem słowacka panna młoda rezygnuje z wianka. Wówczas otaczające ją kobiety zakładają jej czepiec na głowie, co symbolizuje przejście nevesty do roli żony. Później zostaje ona „oddana” panu młodemu.

W przypadku oczepin warto zwrócić uwagę, że nieco różnią się one od siebie w zależoności od regionu i specyfiki wynajętych pieśniarek (para, która zdecyduje się na tradycyjne čepčenie, najczęściej korzysta się z usług opłaconej grupy profesjonalistów).

fot. Peter Varga

Porwanie panny młodej

Brzmi groźnie, ale ta tradycja szalenie mi się podoba i sama nie mam nic przeciwko byciu porwaną:) Na czym to polega? Znajomi młodej pary w pewnym momencie zabawy wykradają pannę młodą i zabierają ją do okolicznego baru. Zadaniem pana młodego jest odnalezienie i wykupienie ukochanej (najczęściej przez opłacenie drinków, jedzenia i wszystkich innych „szkód”, które zdążyli wyrządzić porywacze). 

Z czego wypływa największa frajda podczas porwania nevesty? – Wprowadzenie ubranej w biel panny młodej spowodowało niezwykłe ożywienie w barze. Przebywający w knajpie klienci zaczęli masowo fundować jej alkohol, który chcąc nie chcąc musieli wypić ci, którzy ją uprowadzili – opowiadał mi Peter, który sam był świadkiem całej sytuacji.

fot. Peter Varga

Obecnie Słowaczki coraz rzadziej decydują się na tego rodzaju „zakłócanie” wesela. Na szczęście każde porwanie dobrze się kończy i młode małżeństwo może dalej cieszyć się najważniejszym dniem w życiu. 

Po północy młodzi z reguły przebierają się w bardziej wygodne ubranie (nevesta często decyduje się już na sukienkę w kolorze). Udane słowackie wesele powinno trwać do białego rana i muszę przyznać, że nieudanego jeszcze nie widziałam:) 

Obce czy…nasze?

Niestety wszystkie wesela kiedyś się kończą. Wtedy przyjaciele i dwie połączone rodziny wreszcie mogą  odpocząć. Myślę, że każdy, kto widział scenę oczepin w Weselu Wajdy zacznie się zastanawiać, czy wszystkie z wymienionych tu zwyczajów są nam obce. A jednak z jakiegoś powodu już tylko w ojczyźnie Janosika nakłada się jeszcze czepiec.

Słowacy zdają się mieć długą pamięć do tradycji i choćby ze względu na to warto, żebyście wybrali się na słowackie wesele. Dzięki temu nie tylko poznacie kulturę innego kraju, nie tylko będziecie bawić się do upadłego, ale – jakkolwiek patetycznie to nie zabrzmi – być może także dowiecie się czegoś o was samych? 

Link do strony autora fotografii, Petera Varga, można znaleźć klikając tutaj. Gorąco polecamy!

✈️ 🇺🇸
Wyjazd do USA