Ciekawostki, Inspiracje

Tangkuban Perahu: indonezyjski wulkan i historia miłosna z tropikami w tle

Widziany z oddalonego o 17 km miasta Bandung na indonezyjskiej wyspie Jawa wulkan Tangkuban Perahu przypomina kształtem odwróconą łódź. Właśnie to oznacza jego nazwa w języku sundajskim, którym włada największa grupa etniczna zamieszkująca Indonezję. Według legendy, krater miał powstać kiedy młody Jawajczyk walczył o serce swojej wybranki. Ona jednak okazała się być… jego własną matką. Brzmi jak ciekawa opowieść? Posłuchajcie.

Mgła nad kraterem fot. Beata Latos
Wulkan Tangkuban Perahu fot. Beata Latos
Tablica informacyjna nad wulkanem fot. Beata Latos
Indonezyjski krajobraz fot. Beata Latos
Wulkan Tangkuban Perahu, autor: ismedhasibuan, DepositPhotos

Dayang Sumbi była uroczą córką króla Prabu Sungging Perbangkara. Swoje wdzięki podkreślała własnoręcznie szytymi sukienkami i tunikami, ponieważ jej wielką pasją było tkanie. Nic więc dziwnego, że wielu zamożnych mężczyzn chciało pojąć ją za żonę. Dayang jednak bała się, że przyjęcie oświadczyn któregokolwiek z kawalerów rozpęta  między nimi wojnę.

Przysięga dotrzymana

Pewnej nocy Dayang jak zwykle tkała ubrania, kiedy nagle skończyła jej się czarna nić. Wypowiedziała więc przysięgę: „Ktokolwiek przyniesie mi nić, będę jego. Jeśli to kobieta, wezmę ją za siostrę, jeśli to mężczyzna, wezmę go za męża”. Nagle pojawił się czarny pies z nicią. Dayang, zrozpaczona, postanowiła dotrzymać obietnicy. „Cóż, mimo że to zwierzę, wyjdę za nie” – powiedziała. Wtedy pies cudem zmienił się w przystojnego młodzieńca. Był obrazem boga i miał moc wcielenia się w różne istoty.

Romans Dayang z pięknym i młodym mężczyzną rozkwitł. Si Tumanga – bo tak miał na imię – większość czasu spędzał jako pies. Po roku parze urodził się syn imieniem Sangkuriang. Młodzieniec wyrósł na walecznego mężczyznę, codziennie udawał się do lasu walczyć z niebezpiecznymi zwierzętami. Towarzyszył mu pies, który był wcieleniem jego ojca. Sangkuriang jednak nie wiedział o tym, że jego czworonogi przyjaciel i ojciec to ta sama istota.

Pewnego razu mężczyzna poszedł na polowanie z myślą, żeby przynieść matce serce dzikiego zwierzęcia. Tym razem kilkudniowe polowanie nie przynosiło skutku, a Sangkuriang był wyczerpany i zrozpaczony. Również pies, który był z nim, zaczął opadać z sił i nie gonił za zwierzętami. W przypływie gniewu Sangkuriang zabił go a jego serce złożył w ręce matki. Ta, nieświadoma co się wydarzyło, ugotowała je i podała do stołu.

Kiedy syn zwierzył się matce ze swojego niepowodzenia w polowaniu i wyznał, skąd pochodzi zdobycz, matka w gniewie uderzyła go w głowę i wypędziła. Szlochając z bólu, Sangkuriang postanowił nie wracać do domu. Nie żałował swoich czynów- nie wiedział przecież, że pies był wcieleniem jego ojca.

Powrót młodzieńca

Po odejściu syna Dayang żałowała tego, co zrobiła i medytowała w prośbie o jego powrót. Modliła się do bogów o to, żeby ją rozpoznał, jeśli tylko wróci. Bogowie wysłuchali Dayang i obdarzyli ją wieczną młodością i pięknem. Tymczasem stan Sangkuriang’a pogarszał się, rana zadana przez matkę nie goiła się. Stracił przytomność idąc przez dżunglę. Ocknął się w chacie pustelnika. Nie pamiętał swojej przeszłości, nawet swojego imienia. Pustelnik nazwał go Jaka (w języku sundajskim „chłopiec”). Pewnego dnia, kiedy Jaka był już dorosłym mężczyzną, oddalił się od chaty pustelnika i spotkał przepiękną kobietę o kruczoczarnych włosach. Para zakochała się w sobie. Kobietą była wiecznie młoda Dayang, matka Jaki. Oboje nie zdawali sobie sprawy z pokrewieństwa.

Miłość, która stworzyła górę

Pewnego dnia Dayang, widząc bliznę na głowie Jaki i wiedząc o jego pobycie w chacie pustelnika, domyśliła się jaka jest prawda. Chciała natychmiast od niego odejść, nie mogła poślubić własnego syna. Ten jednak nie wierzył w opowiedzianą mu przez Dayang historię. Nalegał na zawarcie ślubu i potomstwo. Kobieta zastanawiała się, jak tego uniknąć. Postanowiła, że poprosi Jakę o czyn, który przewyższy jego możliwości –Tylko spełniając moją prośbę, weźmiesz mnie za żonę – powiedziała. Poleciła, by stworzył dla niej jezioro i łódź, jeszcze przed świtem następnego dnia. Jaka, będąc synem boskiego wcielenia, posiadał nadzwyczajne umiejętności. Kierowany miłością zgodził się spełnić życzenie wybranki i zwołał nocne duchy, by te pomogły mu w budowie.

Tej nocy Dayang nie zmrużyła oka. Widząc, że przedsięwzięcie ma szansę się udać, obudziła ludzi i koguty w wiosce. Kiedy koguty zaczęły piać, duchy, myśląc że już świt, odeszły. Jaka nie ukończył dzieła. Wykorzystując swoją moc, zrujnował zaporę, którą stworzył. Tak powstał krater wulkanu Tangkuban Perahu. Następnie, w przypływie złości, kopnął łódź, która poleciała wysoko w górę i upadła do góry nogami, tworząc charakterystyczny kształt. Dalsze losy kochanków nie są znane, ale wydarzenia związane z ich miłością odbiły piętno na współczesnym krajobrazie.

Inna historia powstania

Tangkuban Parahu to wulkan leżący wzdłuż łuku wulkanicznego Sunda-Banda, jednak w rzeczywistości jego początki mają niewiele wspólnego z psim sercem. Przypominająca tarczę kaldera stratowulkanu o średnicy od 6 do 8 km powstała w wyniku zapaści szczytu większego i starszego wulkanu Sunda. Miało to miejsce podczas jednej z erupcji. Sama „odwrócona łódź” to natomiast nic innego jak lokalne ukształtowanie powierzchni, związane z powstaniem kaldery. Naukowcy mają swoją własną wersję historii powstawania wulkanów. Kopnięcie łodzi przez herosa nazywają erupcją, a kapryśność bogów – cyklem sejsmicznym.

Między mitem a nauką

Zjawiska wulkaniczne powstają w wyniku wysokiego ciśnienia materii znajdującej się głęboko pod powierzchnią Ziemi, w skorupie lub płaszczu Ziemi. Miejsce, w którym na powierzchnię kontynentów lub na dno morza punktowo wydobywa się lawa (roztopiona masa skalna) i inne produkty wulkaniczne, jest nazywane wulkanem. Od ciśnienia gazów, temperatury i lepkości lawy zależy przebieg erupcji oraz kształt stożków wulkanicznych.

Największe trzęsienia Ziemi i wybuchy wulkanów powstają w strefach subdukcji, gdzie jedna płyta litosferyczna podchodzi pod drugą (oceaniczną lub kontynentalną) oraz spreadingu, czyli miejsca, gdzie następuje rozsuwanie płyt litosfery.

Źródło rozchodzenia się fal sejsmicznych jest nazwane ogniskiem (hipocentrum) trzęsienia ziemi. Może ono znajdować się na różnej głębokości, nawet kilkuset kilometrów. Miejsce położone na powierzchni Ziemi, bezpośrednio nad hipocentrum, to epicentrum. To w nim wstrząsy odczuwane są najszybciej.

Magnituda trzęsienia ziemi, popularnie podawana w logarytmicznej skali Richtera, określana jest na podstawie amplitudy drgań wstrząsów sejsmicznych. Prawo Gutenberga-Richtera, obrazujące zależność pomiędzy daną magnitudą a liczbą trzęsień ziemi o co najmniej tej magnitudzie, wskazuje na większą liczbę małych wstrząsów w stosunku do dużych. Czyli: rzadziej doświadczamy trzęsień dużych, a częściej małych. I to jest bardzo dobra wiadomość!

Powtarzający się, ale nieregularny proces powolnego zwiększania naprężeń wokół uskoku i trzęsienia Ziemi to cykl sejsmiczny.

Od 1983 r. w najbliższej okolicy indonezyjskiego wulkanu Tangkuban Parahu położone są 4 stacje monitoringowe, wyposażone w 1-Hz geofony, służące do rejestrowania drgań sejsmicznych i przetwarzania ich na impulsy elektryczne.

Ujarzmianie boskiego gniewu wulkanu

Wulkany są prawdopodobnie najbardziej spektakularnym przejawem tektonicznej aktywności Ziemi. Ich erupcja potrafi zablokować porty lotnicze a nawet wpłynąć na klimat. Monitorowanie wulkanów przede wszystkim dostarcza danych niezbędnych do poznania ich budowy i dynamiki, oceny zagrożenia, prognozy erupcji i czasu jej zakończenia. Do prognozowania erupcji stosowane są różne systemy monitorujące: geofizyczne (sejsmologia, grawimetria, magnetyka i elektromagnetyka, geotermia), geodezyjne i geochemiczne. Systemy te pozwalają z dużą pewnością przewidywać zjawiska, jednak nigdy stuprocentową.

Na chwilę obecną, przewidywanie erupcji wulkanicznych jest skuteczniejsze od przewidywania trzęsień Ziemi. Wynika to z faktu, że ewolucja procesu erupcji jest bardzo złożona i wiąże się z rodzajem magmy, jej degazacją (usuwaniem pozostałości gazów) i podnoszeniem się w kominach wulkanicznych, co można monitorować. Niestety, precyzyjne przewidywanie czasu, miejsca oraz magnitudy trzęsienia Ziemi przy dzisiejszym stanie wiedzy jest nie lada wyzwaniem. Badania opierają się na metodach statystycznych oraz na pomiarach różnych parametrów fizycznych, których zmiany obserwuje się w okresie poprzedzającym trzęsienie.

Potęga, która zachwyca

Stojąc przed kraterem wulkanu czuć jego spowitą mgłą tajemnicę. Powietrze jest ciężkie, tropikalne. Starsza Pani sprzedaje świeże owoce, turyści robią zdjęcia tęczy powstałej po burzy. W oddali widać psa, który wraz ze swoim właścicielem wybrał się na trekking po kraterze. Wydaje się, jakby obaj znali teren bardzo dobrze. Chmury pędzą po niebie jak szalone, a ty zastanawiasz się, czy ten merdający ogonkiem pies nie jest przypadkiem boskim wcieleniem Jaki…

Interesuje Cię podróż do Indonezji? Zorganizujemy ją za Ciebie! 

 

✈️ 🇺🇸
Wyjazd do USA