Łódź na oceanie

Inspiracje

Życie na jachcie

Jak będę bogaty, kupię sobie jacht – wielu uważa to za szczyt marzeń. Tylko czym jest jacht w tych wyobrażeniach? Luksusową łodzią z całodobową obsługą pań w bikini i niekończącymi się drinkami. Rajskie życie, wydawałoby się. Ale gdzie właściwie ma ona płynąć? Chyba ten element planu zostaje pominięty jako najmniej istotny.

Może to dobra opcja na leniwe wakacje, jest jednak coś bardziej ekscytującego i przyprawiającego o dreszcze – życie na jachcie. Prawdziwym, oceanicznym jachcie, którego największa fala nie przewróci. W tym artykule uchylam rąbka tajemnicy jak wygląda codzienność żeglarzy.

Sprzedaj wszystko i zamieszkaj na jachcie

Oto historia amerykańskiej pary 60-latków, która przyjęła mnie i mojego męża na pokład, żeby razem przepłynąć z Nowej Zelandii do Australii, zatrzymując się po drodze w Nowej Kaledonii.

Gary i Jane sprzedali cały swój dobytek, aby kupić łódź. Chociaż kosztowało ich to niewyobrażalną sumę pieniędzy, posiadanie jej nie oznacza dla nich pławienia się w luksusie. Przecież w domu jest wygodny fotel, wielka kuchnia, regały pełne książek, łóżko, które zawsze stoi stabilnie na ziemi. Kiedy coś się w mieszkaniu zepsuje, wzywa się złotą rączkę, na jachcie trzeba samemu nią być. Oboje wysoko wykształceni inżynierowie z ogromnym doświadczeniem zawodowym i osobistym.  Inteligentni, pewni siebie, trzeźwo myślący i mówiący przepięknym, poprawnym angielskim. Idealne towarzystwo na miesiąc podróży. Niech ich piękna „Wakaya” posłuży jako przykład do opisania nieprzeciętnego sposobu transportu, mieszkania i odkrywania świata – bo o to w tym wszystkim chodzi najbardziej!Łódź na oceanie

Dotrzeć tam, gdzie inni nie mogą

Tylko oni mogą złożyć wizytę plemionom wysp Fidżi, podczas gdy my popłyniemy tylko tam, gdzie zabierze nas prom czy samolot. Prawdziwie, lagunowe plaże są tam, gdzie ludzka ręka nie ma okazji wyrzucić papierka do wody. Dzikie delfiny wyglądają na dużo szczęśliwsze na środku Pacyfiku, niż w oceanarium. Podróż w najpiękniejsze miejsca ziemi – to jest najczęstszy cel żeglarzy. Swoboda i niemalże nieograniczona liczba zakątków, w które mogą się udać. A jak wiadomo, sama droga do celu jest wielką przygodą, co sprawia, że przez cały rok dostarczają sobie najwyższą dawkę emocji.

Wyspa Fidżi

Mieszkańcy wysp Fidżi

Niekończąca się podróż

Żeglarze są jakby w ciągłej drodze, ale nie oznacza to, że cały rok spędzają na jachcie. Ich tryb wyznaczony jest przez pory roku, a dokładniej sezony żeglarskie. Przez kilka miesięcy, kiedy tajfuny rządzą oceanem, jacht zostawia się w porcie. Gary i Jane wykorzystują ten czas na odkrywanie danego kraju tak samo jako pozostali podróżnicy – wynajmują auto, wykupują wycieczki albo lecą na jakiś czas do rodziny. Niestety bywa i tak, że złe warunki pogodowe zatrzymają ich w miejscu, które przejechali już wzdłuż i wszerz i niecierpliwie czekają na podniesienie kotwicy. Na łodzi zawsze znajdzie się coś do naprawienia czy ulepszenia, więc lista zadań Gary’ego nigdy się nie kończy.

Każdy żeglarz w marinie jest Twoim przyjacielem

Pomijając osobną kwestię pojedynczych żeglarzy, nawet pływanie parami może wydać się samotne. Brak spotkań towarzyskich, rozmowy z rodziną tylko przez Internet, brak kontaktów przez nieustanne zmienianie miejsca pobytu. Wszystko to rozwiązuje się przez niesamowitą więź jaka istnieje pomiędzy żeglarzami. Mimo, że się nie znają, każdy w marinie jest przyjacielem. Muszą sobie pomagać, bo każdy z nich w potrzebie zostałby sam. Zatrzymując się w porcie na kilka dni, nie ma czasu na docieranie się znajomości i weryfikowanie bratnich dusz. Dyskusje toczą się od tak, od zaraz. Wymiana informacji dzieje się w tempie ekspresowym. Gdzie jest mechanik, poczta, jak wygląda trasa lub miejsce, do którego planujesz się udać, gdzie dostać żetony do pralni lub prysznica w marinie. Nikt nie trzyma wiedzy tylko dla siebie. Najbardziej jednak wartościowe jest wsparcie podczas samego rejsu. Żeglarze zmierzający w tym samym kierunku mogą komunikować się przez radio. Bardzo rzadko zdarzają się tragiczne wypadki, ale za to często występują usterki, które utrudniają rejs. Można pomóc sobie radą albo w razie potrzeby podpłynąć do siebie i wspólnie rozwiązać problem.Łodzie w marinie

Jak z jachtu zrobić dom?

Sypialnia, pokój dla gości, kuchnia, łazienka i jadalnia – wszystko się zgadza, tylko w mniejszych rozmiarach. Zmusza to do bardzo restrykcyjnej selekcji posiadanych przedmiotów. Prawie cała szerokość sypialni na jachcie to wielkie łóżko, otoczone z dwóch stron szafkami na ubrania i półkami z książkami. Z tyłu szafa z mechanizmem nawigacji, z przodu szafa z silnikiem. Pokój gościnny to druga taka sypialnia, tylko nieco mniejsza, ale wyposażona w ubikację i prysznic. Na półkach także książki, a obok nich kamizelki ratunkowe i wiosła do pontonu. Kuchnia wyposażona jest w lodówkę, zamrażarkę, umywalkę, piekarnik, ekspres do kawy oraz zlewozmywak.

Wnętrze łodzi

Wnętrze jachtu, fot. Tyler Karaszewski

Tylko dla odważnych

Żeglowanie to ogromna odpowiedzialność za życie swoje i całej załogi. Podczas kilkudniowej przeprawy może się wiele wydarzyć. Dookoła przerażający żywioł wody i wiatru, którym nie można się przeciwstawiać. Można jednak je wykorzystać.

Bardzo ważne jest zachowanie zimnej krwi w krytycznych momentach. Zdarzyło nam się, że podczas snu, w środku nocy zerwała się kotwica i łódź zaczęła dryfować. Z jednej strony skały, z drugiej płycizna. Nie ma czasu na lament.

Burza na oceanie

Nadchodząca burza, fot. Ed Dunens

Dzień na oceanie – jak funkcjonować, kiedy buja

Zazwyczaj Gary pływa ze swoją żoną, więc doba podzielona jest na wachtę kapitana i wachtę Jane. Cztery godziny czuwania, cztery godziny snu. Na dłuższe lub trudniejsze przeprawy zapraszają młodych, rządnych wrażeń młodych ludzi, takich jak my. Mogą wtedy nie tylko dłużej pospać, ale i odpocząć od większości prac, które przeważnie zmuszeni są wykonywać. Jest to między innymi sprzątanie, gotowanie oraz uzupełnianie wody. Posiłki na rejs przygotowują zanim ruszą w drogę. To nie lada wyzwanie obrać warzywa i pilnować garnka z gotującą się wodą, kiedy łódź się buja, noże latają, a organizm wzywa na wymioty.

Pełnienie wachty na jachcie polega na obserwowaniu instrumentów pomiarowych położenia, prędkości i kierunku wiatru oraz dostosowywaniu żagli do panujących warunków. Nowoczesne jachty wyposażone są w automatyczne sterowanie olinowaniem, więc nie trzeba wychodzić na zewnątrz, żeby żagiel rozwinąć i zwinąć. Bardzo ważnym zadaniem jest obserwowanie otoczenia i unikanie bliskiego spotkania z innymi łodziami, a przede wszystkim statkami transportowymi.

Czas wolny na jachcie to nie tylko sen. Wykorzystuje się go też na błogie nic nierobienie, czytanie, rozmowy o życiu czy łowienie ryb.

Bogaci, poszczęściło się im – pomyśli zazdrosny. Nic nie przychodzi łatwo. Zawsze trzeba poświęcić coś, żeby dostać coś innego, bardziej dla nas wartościowego. Żeglarze na jachcie cierpią na bezsenność, chorobę morską, czasem problemy mentalne związane z osamotnieniem ale dostają za to kawałek raju, możliwość oglądania czerwonego księżyca w zupełniej ciemności i dar docenienia tego, co w ich życiu ważne.

 

Daria Filipiak, wraz z mężem Piotrem w listopadzie 2015 roku polecieli do Australii i od tego czasu pozostają w nieustannej podróży. Spotykające ich przygody opisują na swoim profilu na Facebooku:  Świat jest książką, który gorąco polecamy!Zachód słońca, ocean

✈️ 🇺🇸
Wyjazd do USA